Wszedł do jaskini. Słońce stało już wysoko i widział zupełnie wyraźnie. Byli tam wszyscy. Leżeli cisi i nieruchomi. .
Pięćdziesiąt tysięcy lat temu Lunarianie byli na Księżycu. Na razie obojętne było, skąd pochodzili; to zupełnie inne zagadnienie. Mniej więcej w tym samym czasie huragan meteorytów zniszczył powierzchnię strony odziemskiej. Czy ów huragan zlikwidował także Lunarian na Księżycu? Być może - ale to nie miałoby żadnego wpływu na pozostałych mieszkańców ich planety. Gdyby zlikwidować wszystkich ludzi SKNZ na Księżycu, nie spowodowałoby to żadnych trwałych zmian na Ziemi. Wobec tego, co się stało z resztą Lunarian? Czemu nikt ich nie widział? Czy przydarzyło im się coś innego, o większym zasięgu niż jakiekolwiek wypadki na Księżycu? Czy to coś innego mogło spowodować burzę meteorytową? Czy może jeszcze jakieś coś mogło spowodować to pierwsze coś i wygubić Lunarian w innych miejscach? A może nie było tu żadnego związku? Nieprawdopodobne.. Szopa zadrżał. Wypchnął tę sprawę ze swych myśli. Kruk był mu niezbędny. Potrzebował każdego płacącego gościa, jakiego mógł znaleźć. Utrzymywał się przy życiu jedynie cudem. Podał wino. Kruk opuścił na jego dłoń trzy monety, w tym jednego srebrnego lewa.. — Zauważyłem. Myślę sobie, że ktoś zbierał drewno regularnie.. Bill z Sarą zrobili jednego dnia połowę otworów, a ja z Marygay nazajutrz resztę. Kiedy późnym popołudniem wróciliśmy do domu, wokół unosił się cudowny zapach. Sara piekła kurczaka na ognisku i przygotowała grzane wino z korzeniami. Nie było jej w kuchni. Nalaliśmy sobie z Marygay po kubku grzanego wina i poszliśmy do jadalni.. - Musi być szefem ochrony "Komety". Jestem tego pewien. - Beaurain spojrzał na Hendersona. - Kiedy uderzycie na wodolot, nie lekceważcie Bauma.. - I mimo to uważacie, że tych języków będzie jeszcze więcej? - jęknął Kaldaq.. - Jesteś pewien? - spytała Abby przez zaciśnięte zęby..